profil poczta Grupy, Społeczność forum galeria users blogi
Znajdujesz się w Start arrow Blogi
25.04.2017.



blogger » bielka
www » edinburgh.com.pl/blog/bielka

Blog Edinburgh.pl

Brak opisu Tego Bloga

Dodane przez: bielka, Komentarzy: 3, 22.02.2010

Mijał czas, a ja oswajałam się z moim życiem tutaj; Ponownie zmieniłam pracę, tym razem pozostając „w branży” – zostałam pizza chefem w szkockiej restauracji; Powoli wiele rzeczy stawało się normalne, inne traciły swój urok, jeszcze inne, stawały się denerwujące. Już nie patrzyłam z zachwytem na wszystko dookoła, choć miasto nadal zachwycało mnie swoim niepowtarzalnym urokiem; Zaczynałam dostrzegać opieszałość Szkotów w pracy, ich umiejętność...

Dodane przez: bielka, Komentarzy: 2, 31.01.2010
Znalazłam pracę, o jakiej marzyłam. Zaczęłam pracę w kuchni. Sama nie wiem, czym przekonałam przyszłego pracodawcę (nie miałam przecież ani doświadczenia, ani wykształcenia kierunkowego), ale zostałam commis chefem. W niewielkiej włoskiej knajpce, której właścicielem był (jest do dzisiaj) Irańczyk. Od wielu już lat, gotowanie było moją pasją (a pamiętam, jak jeszcze dwa lata po ślubie, nie miałam pojęcia, jak gotuje się najprostszy sos). Może właśnie to mój przyszły szef zauważył u...
Dodane przez: bielka, Komentarzy: 1, 30.01.2010

Miało być o czymś zupełnie innym, ale matguru przeniósł mnie krowami do roku 2006:)

 Jest połowa maja 2006. Miasto zapełnia się krowami. Wcale nie żarty, krowy pojawiają się wszędzie. Na Princess Street, na Starym mieście, w parkach, w centrach handlowych, na skwerach, w dokach. Przewożone ciężarówkami (najczęściej czerwonymi z napisem CROWN) i rozstawiane...

syn

Dodane przez: bielka, Komentarzy: 1, 28.01.2010
W sierpniu przyjechał do mnie mój syn. Niestety tylko jeden, starszy; Młodszy (starszy, ze wzgledu na wiek, nie mógł być opiekunem w podróży), przyjechać nie mógł. Takie szczęście z przerywnikiem; Pełna radość, że widzę swoje pierworodne dziecko i smutek, że młodszego, który tak jeszcze potrzebuje mojej obecności, zobaczyć nie mogę. Miesiąc wycieczek (głównie po Edynburgu), śmiechu i odsuwania od siebie myśli, że nadejdzie znowu dzień rozstania. A jednak...
Dodane przez: bielka, Komentarzy: 1, 28.01.2010
Zabawne w tym wszystkim było to, że przebywając nielegalnie w tym kraju (był rok 2003), legalnie pracowaliśmy, odprowadzaliśmy podatki, mieliśmy swojego GP. Kilka lat wcześniej byłam pół roku w Belgii, tam trzeba było uważać, by na ulicy nie powiedzieć słowa po polsku, żeby nie narazić się na deportację (która i tak mnie w końcu dosięgnęła). Tutaj - żadnego ukrywania się, pełny luz. Okazało się, że instytucje, takie jak HM Revenue i Home Office, zupełnie ze sobą nie współpracują...
Dodane przez: bielka, Komentarzy: 0, 26.01.2010

Zaczęło się zwyczajne życie. Zwyczajne? Poniekąd - tak, ale jednak, jakże różne od tego w Polsce.

Pracowaliśmy na zmianę: ja przed południem, Ten, Który Czekał, wieczorami. W międzyczasie szukaliśmy pracy. Knajpa (jedna z wielu włoskich) w styczniu zaczynała już świecić pustkami, a właściciel coraz częściej wspominał o cięciu tak godzin, jak i pensji. Wynajmowaliśmy pokój u jednego ze znanych edynburskich landlordów, za duże pieniądze (45F na osobę) i finansowo...

Dodane przez: bielka, Komentarzy: 3, 25.01.2010
Tego samego dnia zobaczyłam krokusy! Trawnik przy Brunsfield Place wyglądał jak usłany żółtymi, fioletowymi i białymi kwiatami. I to było moje pierwsze prawdziwe zachwycenie Edynburgiem. Początek stycznia, a ja patrzyłam na kolorowy kobierzec z wiosennych kwiatów. Chyba wtedy właśnie, po raz pierwszy poczułam, że chcę tutaj zostać. Do dzisiaj udaje mi się przywołać tamto wrażenie oniemienia, zachłyśnięcia się, oczarowania. Stałam, jak urzeczona, w budce telefonicznej i na pytania Mamy...
Dodane przez: bielka, Komentarzy: 0, 22.01.2010
Teraz St. Andrew Square jest dla mnie placem Andrzeja albo Andrzejem (samochód zostawiam czasem na Andrzeju) po prostu, wtedy był wręcz ucieleśnieniem marzenia. Marzenia o nowym, nieznanym, lepszym. I jeszcze strachem był. No bo, jak to będzie? Wysiadłam z autobusu. Ludzie podróżujący ze mną rozeszli się już do swoich własnych spraw, do swoich zajęć, do swoich żyć. A ja z tym plecakiem i niewidzialnym dla oczu workiem optymizmu, rozglądałam się w poszukiwaniu budki, z której...
Dodane przez: bielka, Komentarzy: 0, 22.01.2010
Chciałabym zacząć: veni, vidi, vici, ale...

Właśnie: veni - niewątpliwie, vici -również, ale czy vici??? Pewnie, po części -tak, ale:  jak duża to część? Cóż, można wziąć kartkę papieru, zrobić tabelki - zyski, straty, bilans, tylko - po co? I tutaj rozum cichutko szepcze: "nie patrz na to, co było, kieruj dobrze tym, co będzie". Staram się żyć tu i teraz. Tylko w tej chwili patrzę na niebo, tylko teraz...