profil poczta Grupy, Społeczność forum galeria users blogi
Znajdujesz się w Start arrow Blogi arrow Utwór nr 11
29.05.2017.



blogger » Salon
www » edinburgh.com.pl/blog/Salon

Blog Interaktywnego Salonu Piszących w Szkocji

Zapraszamy do wspólnej zabawy w kreatywne pisanie! Naszym pierwszym projektem była internetowa powieść w odcinkach; informacje o kolejnych projektach znajdziecie na blogu. Chętnych do pisania prosimy o kontakt z Łakomą.


Dodane przez: Salon, Komentarzy: 5, 14.04.2013

Muzyka

Mieszkanie było małe, ale mnie w zupełności wystarczyło. Właścicielka otworzyła mi drzwi swoim kluczem, wbiegła szybko do środka, jakby chciała się upewnić, że nie ma tam nic, co mogłoby mnie w ostatniej chwili zniechęcić. Przejechała ręką po blacie kuchennym wycierając niewidzialny kurz i rzuciła nie patrząc na mnie:
- No i jak? Bierze pan?
- Biorę - odparłem bez wahania, spoglądając bez wzruszenia na seledynowe ściany, wiszące na nich bohomazy i zegar z kukułką. Było mi wszystko jedno, czy sedes przecieka, a okna są nieszczelne i czy za wersalką na ścianie kwitnie grzyb. Byle bym już mógł zostać sam.

Właścicielka wyjęła z torebki umowę, dwa egzemplarze i popukała palcem o krwistoczerwonym paznokciu w zaznaczone przerywaną linią miejsce, gdzie miałem podpisać. Podpisałem dwa razy i zamknąłem za nią drzwi na łańcuch.

Położyłem walizkę koło wersalki i włączyłem telewizor. Śnieżył, ale udało mi się złapać program manewrując anteną pokojową. Pokazywali jakiś koncert. Dźwięk nie był zsynchronizowany z obrazem i wybuchnąłem śmiechem na widok skupionej twarzy pierwszego skrzypka, który wywijał smyczkiem, a tymczasem jego instrument wydawał dźwięk dopiero parę sekund później.

Pierwszej nocy nie mogłem spać. Sąsiad za ścianą puszczał przez całą noc muzykę, jakiś kwartet smyczkowy. Cholerny meloman. Człowiek tak się stara złapać trochę świętego spokoju, a traf chce, że kończy ścianę w ścianę z nawiedzonym fanem muzyki klasycznej.

Poszedłem do niego rano. Nie ma co czekać, trzeba to rozwiązać. Zapukałem do drzwi, bo nigdzie nie było dzwonka. Otworzył mi tłuścioch w podkoszulku bez rękawów, drapiący się po brzuchu. Niezupełnie kogoś takiego się spodziewałem. Zacząłem się jąkać, że muzyka, że w nocy, że nie mogę spać.
- Jaka muzyka, co pan pierdolisz? - warknął grubas - Odpierdol się pan raz, a dobrze - i trzasnął drzwiami.

Dziwne to było, faktycznie na melomana to on nie wyglądał. Ale muzyka w nocy ewidentnie dochodziła zza ściany. Wzruszyłem ramionami i wróciłem do mieszkania. Spędziłem cały dzień na wersalce obserwując wrony za oknem, albo bezmyślnie wpatrując się w obraz wiszący na ścianie. Jakiś niewyraźny bohomaz, niby łąka i na tej łące golasy, jeden ze skrzypcami.

Wstałem wieczorem, otworzyłem lodówkę. Właścicielka, albo poprzedni najemca, okazała się aniołem. W lodówce poza światełkiem, była butelka wódki. Znalazłem wyszczerbioną szklankę i nalałem sobie setkę. Rozochocony alkoholem, podniosłem słuchawkę z widełek i zbliżyłem do ucha. Był sygnał. Wykręciłem numer z pamięci.

Przyszła w nocy, jak zwykle pachnąc różami, na wykrzywionych obcasach, z natapirowanymi włosami. Szczebiotała rozanielona, póki nie kazałem jej się zamknąć i brać do roboty. Starałem się patrzeć przez okno, kiedy rozpięła mi rozporek, żeby nie widzieć, że na czubku jej głowy zaczyna się robić placek siwych włosów. Nie potrzebowałem, żeby kurwa, która robiła mi regularnie laskę od 20 lat, przypominała mi o moim wieku. Przełknęła dyskretnie i otarła usta wierzchem dłoni.

- Ładnie grają - powiedziała bez związku wciskając zwitek banknotów do torebki. Zamknąłem za nią drzwi na łańcuch i dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że faktycznie znowu słyszę muzykę. Wspiąłem się na krzesło i popukałem w sufit. Delikatne dźwięki wciąż brzmiały w powietrzu i nie umiałem powiedzieć, skąd docierały. Wymknąłem się na korytarz i przyłożyłem ucho do drzwi sąsiada. Usłyszałem jazgot telewizora, chyba teleturniej, oklaski, wrzask prowadzącego.
Szybko zbiegłem po schodach na dół. Za drzwiami sąsiada mieszkającego pode mnę ujadał pies, poza tym panowała absolutna cisza. Wszedłem dwa piętra w górę. Zza drzwi mieszkania nade mną dobiegały odgłosy kopulacji. Muzyka to jednak nie była.
Wróciłem do siebie, mając nadzieję, że wszystko wróciło do normy, Nic z tego, skrzypki wciąż pobrzdękiwały, raz ciszej, raz głośniej. Nie zastanawiając się, czy to ma jakikolwiek sens, przesunąłem wersalkę na drugą stronę pokoju, pod zegar. Tam było nieco ciszej. Wreszcie usnąłem.

Następnego dnia uznałem, że nie samą wódką człowiek żyje i poszedłem po bułki. Ekspedientka w Samie nie miała stanika pod fartuchem i pomyślałem, że będę musiał po Nią zadzwonić wcześniej niż myślałem. Tymczasem wróciłem do domu i wyjąłem z walizki pudełko z szachami. Jedna partyjka nie zaszkodzi. Znów spróbuję się zaskoczyć otwarciem van't Kruijsa. Grałem aż zrobiło się ciemno. Pstryknąłem kontakt, żarówka zaskwierczała i przepaliła się. Zakląłem pod nosem i poszedłem do łazienki. W łazience światło działało, ale zamiast wykręcić żarówkę z łazienki i wkręcić w pokoju, przyniosłem szachy, położyłem na klapie sedesu i nalałem wody do wanny. Grałem sam ze sobą, aż woda zupełnie wystygła. Zostawiłem szachownicę z niedokończoną partią, zawinąłem się w ręcznik i poszedłem do pokoju.

Z okna padał jakiś dziwny poblask, jakby z lampek na choince. Podszedłem do okna, ale na zewnątrz było zupełnie ciemno, nawet latarnie nie świeciły. Rozejrzałem się po pokoju i nagle zobaczyłem, że poblask nie pada z okna, tylko z obrazu wiszącego na ścianie. Podszedłem bliżej i przetarłem oczy ze zdumienia. Golas ze skrzypcami na obrazie poruszał smyczkiem, przytupywał nogą, a dwie kobiety w przezroczystych sukienkach wirowały w tańcu. Muzyka, która męczyła mnie przez ostatnie dwa dni dobiegała z obrazu! Zaintrygowany przyłożyłem ucho do płótna. Było chłodne i miało dziwną fakturę. Pomacałem ręką i mógłbym przysiąc, że dotykałem trawy. Przesunąłem rękę nieco wyżej i niespodziewanie dla samego siebie odkryłem, że dotykam ludzkiej stopy. Wciągnąłem powietrze. Stałem tak przed obrazem nie wiedząc, czy to sen, czy jawa. Muzyka skrzypiec brzmiała kusząco, zacząłem ruszać biodrem to w tę, to w tamtą. Golas z obrazu spojrzał na mnie i mrugnął zachęcająco. Tańczące kobiety przytuliły się i zaczęły całować. Nie zastanawiając się już dłużej zrzuciłem ręcznik i wybiegłem na łąkę.