profil poczta Grupy, Spo┬│eczno┬Â├Ž forum galeria users blogi
Znajdujesz siŕ w Start arrow Blogi arrow Utw├│r nr 11
20.09.2017.



blogger » Salon
www » edinburgh.com.pl/blog/Salon

Blog Interaktywnego Salonu Pisz┬▒cych w Szkocji

Zapraszamy do wsp├│lnej zabawy w kreatywne pisanie! Naszym pierwszym projektem by┬│a internetowa powie┬Â├Ž w odcinkach; informacje o kolejnych projektach znajdziecie na blogu. Ch├¬tnych do pisania prosimy o kontakt z ┬úakom┬▒.


Dodane przez: Salon, Komentarzy: 5, 14.04.2013

Muzyka

Mieszkanie by┬│o ma┬│e, ale mnie w zupe┬│no┬Âci wystarczy┬│o. W┬│a┬Âcicielka otworzy┬│a mi drzwi swoim kluczem, wbieg┬│a szybko do ┬Ârodka, jakby chcia┬│a si├¬ upewni├Ž, ┬┐e nie ma tam nic, co mog┬│oby mnie w ostatniej chwili zniech├¬ci├Ž. Przejecha┬│a r├¬k┬▒ po blacie kuchennym wycieraj┬▒c niewidzialny kurz i rzuci┬│a nie patrz┬▒c na mnie:
- No i jak? Bierze pan?
- Bior├¬ - odpar┬│em bez wahania, spogl┬▒daj┬▒c bez wzruszenia na seledynowe ┬Âciany, wisz┬▒ce na nich bohomazy i zegar z kuku┬│k┬▒. By┬│o mi wszystko jedno, czy sedes przecieka, a okna s┬▒ nieszczelne i czy za wersalk┬▒ na ┬Âcianie kwitnie grzyb. Byle bym ju┬┐ móg┬│ zosta├Ž sam.

W┬│a┬Âcicielka wyj├¬┬│a z torebki umow├¬, dwa egzemplarze i popuka┬│a palcem o krwistoczerwonym paznokciu w zaznaczone przerywan┬▒ lini┬▒ miejsce, gdzie mia┬│em podpisa├Ž. Podpisa┬│em dwa razy i zamkn┬▒┬│em za ni┬▒ drzwi na ┬│a├▒cuch.

Po┬│o┬┐y┬│em walizk├¬ ko┬│o wersalki i w┬│┬▒czy┬│em telewizor. ┬Žnie┬┐y┬│, ale uda┬│o mi si├¬ z┬│apa├Ž program manewruj┬▒c anten┬▒ pokojow┬▒. Pokazywali jaki┬ koncert. D┬╝wi├¬k nie by┬│ zsynchronizowany z obrazem i wybuchn┬▒┬│em ┬Âmiechem na widok skupionej twarzy pierwszego skrzypka, który wywija┬│ smyczkiem, a tymczasem jego instrument wydawa┬│ d┬╝wi├¬k dopiero par├¬ sekund pó┬╝niej.

Pierwszej nocy nie mog┬│em spa├Ž. S┬▒siad za ┬Âcian┬▒ puszcza┬│ przez ca┬│┬▒ noc muzyk├¬, jaki┬ kwartet smyczkowy. Cholerny meloman. Cz┬│owiek tak si├¬ stara z┬│apa├Ž troch├¬ ┬Âwi├¬tego spokoju, a traf chce, ┬┐e ko├▒czy ┬Âcian├¬ w ┬Âcian├¬ z nawiedzonym fanem muzyki klasycznej.

Poszed┬│em do niego rano. Nie ma co czeka├Ž, trzeba to rozwi┬▒za├Ž. Zapuka┬│em do drzwi, bo nigdzie nie by┬│o dzwonka. Otworzy┬│ mi t┬│u┬Âcioch w podkoszulku bez r├¬kawów, drapi┬▒cy si├¬ po brzuchu. Niezupe┬│nie kogo┬ takiego si├¬ spodziewa┬│em. Zacz┬▒┬│em si├¬ j┬▒ka├Ž, ┬┐e muzyka, ┬┐e w nocy, ┬┐e nie mog├¬ spa├Ž.
- Jaka muzyka, co pan pierdolisz? - warkn±³ grubas - Odpierdol siê pan raz, a dobrze - i trzasn±³ drzwiami.

Dziwne to by┬│o, faktycznie na melomana to on nie wygl┬▒da┬│. Ale muzyka w nocy ewidentnie dochodzi┬│a zza ┬Âciany. Wzruszy┬│em ramionami i wróci┬│em do mieszkania. Sp├¬dzi┬│em ca┬│y dzie├▒ na wersalce obserwuj┬▒c wrony za oknem, albo bezmy┬Âlnie wpatruj┬▒c si├¬ w obraz wisz┬▒cy na ┬Âcianie. Jaki┬ niewyra┬╝ny bohomaz, niby ┬│┬▒ka i na tej ┬│┬▒ce golasy, jeden ze skrzypcami.

Wsta┬│em wieczorem, otworzy┬│em lodówk├¬. W┬│a┬Âcicielka, albo poprzedni najemca, okaza┬│a si├¬ anio┬│em. W lodówce poza ┬Âwiate┬│kiem, by┬│a butelka wódki. Znalaz┬│em wyszczerbion┬▒ szklank├¬ i nala┬│em sobie setk├¬. Rozochocony alkoholem, podnios┬│em s┬│uchawk├¬ z wide┬│ek i zbli┬┐y┬│em do ucha. By┬│ sygna┬│. Wykr├¬ci┬│em numer z pami├¬ci.

Przysz┬│a w nocy, jak zwykle pachn┬▒c ró┬┐ami, na wykrzywionych obcasach, z natapirowanymi w┬│osami. Szczebiota┬│a rozanielona, póki nie kaza┬│em jej si├¬ zamkn┬▒├Ž i bra├Ž do roboty. Stara┬│em si├¬ patrze├Ž przez okno, kiedy rozpi├¬┬│a mi rozporek, ┬┐eby nie widzie├Ž, ┬┐e na czubku jej g┬│owy zaczyna si├¬ robi├Ž placek siwych w┬│osów. Nie potrzebowa┬│em, ┬┐eby kurwa, która robi┬│a mi regularnie lask├¬ od 20 lat, przypomina┬│a mi o moim wieku. Prze┬│kn├¬┬│a dyskretnie i otar┬│a usta wierzchem d┬│oni.

- ┬úadnie graj┬▒ - powiedzia┬│a bez zwi┬▒zku wciskaj┬▒c zwitek banknotów do torebki. Zamkn┬▒┬│em za ni┬▒ drzwi na ┬│a├▒cuch i dopiero wtedy u┬Âwiadomi┬│em sobie, ┬┐e faktycznie znowu s┬│ysz├¬ muzyk├¬. Wspi┬▒┬│em si├¬ na krzes┬│o i popuka┬│em w sufit. Delikatne d┬╝wi├¬ki wci┬▒┬┐ brzmia┬│y w powietrzu i nie umia┬│em powiedzie├Ž, sk┬▒d dociera┬│y. Wymkn┬▒┬│em si├¬ na korytarz i przy┬│o┬┐y┬│em ucho do drzwi s┬▒siada. Us┬│ysza┬│em jazgot telewizora, chyba teleturniej, oklaski, wrzask prowadz┬▒cego.
Szybko zbieg┬│em po schodach na dó┬│. Za drzwiami s┬▒siada mieszkaj┬▒cego pode mn├¬ ujada┬│ pies, poza tym panowa┬│a absolutna cisza. Wszed┬│em dwa pi├¬tra w gór├¬. Zza drzwi mieszkania nade mn┬▒ dobiega┬│y odg┬│osy kopulacji. Muzyka to jednak nie by┬│a.
Wróci┬│em do siebie, maj┬▒c nadziej├¬, ┬┐e wszystko wróci┬│o do normy, Nic z tego, skrzypki wci┬▒┬┐ pobrzd├¬kiwa┬│y, raz ciszej, raz g┬│o┬Âniej. Nie zastanawiaj┬▒c si├¬, czy to ma jakikolwiek sens, przesun┬▒┬│em wersalk├¬ na drug┬▒ stron├¬ pokoju, pod zegar. Tam by┬│o nieco ciszej. Wreszcie usn┬▒┬│em.

Nast├¬pnego dnia uzna┬│em, ┬┐e nie sam┬▒ wódk┬▒ cz┬│owiek ┬┐yje i poszed┬│em po bu┬│ki. Ekspedientka w Samie nie mia┬│a stanika pod fartuchem i pomy┬Âla┬│em, ┬┐e b├¬d├¬ musia┬│ po Ni┬▒ zadzwoni├Ž wcze┬Âniej ni┬┐ my┬Âla┬│em. Tymczasem wróci┬│em do domu i wyj┬▒┬│em z walizki pude┬│ko z szachami. Jedna partyjka nie zaszkodzi. Znów spróbuj├¬ si├¬ zaskoczy├Ž otwarciem van't Kruijsa. Gra┬│em a┬┐ zrobi┬│o si├¬ ciemno. Pstrykn┬▒┬│em kontakt, ┬┐arówka zaskwiercza┬│a i przepali┬│a si├¬. Zakl┬▒┬│em pod nosem i poszed┬│em do ┬│azienki. W ┬│azience ┬Âwiat┬│o dzia┬│a┬│o, ale zamiast wykr├¬ci├Ž ┬┐arówk├¬ z ┬│azienki i wkr├¬ci├Ž w pokoju, przynios┬│em szachy, po┬│o┬┐y┬│em na klapie sedesu i nala┬│em wody do wanny. Gra┬│em sam ze sob┬▒, a┬┐ woda zupe┬│nie wystyg┬│a. Zostawi┬│em szachownic├¬ z niedoko├▒czon┬▒ parti┬▒, zawin┬▒┬│em si├¬ w r├¬cznik i poszed┬│em do pokoju.

Z okna pada┬│ jaki┬ dziwny poblask, jakby z lampek na choince. Podszed┬│em do okna, ale na zewn┬▒trz by┬│o zupe┬│nie ciemno, nawet latarnie nie ┬Âwieci┬│y. Rozejrza┬│em si├¬ po pokoju i nagle zobaczy┬│em, ┬┐e poblask nie pada z okna, tylko z obrazu wisz┬▒cego na ┬Âcianie. Podszed┬│em bli┬┐ej i przetar┬│em oczy ze zdumienia. Golas ze skrzypcami na obrazie porusza┬│ smyczkiem, przytupywa┬│ nog┬▒, a dwie kobiety w przezroczystych sukienkach wirowa┬│y w ta├▒cu. Muzyka, która m├¬czy┬│a mnie przez ostatnie dwa dni dobiega┬│a z obrazu! Zaintrygowany przy┬│o┬┐y┬│em ucho do p┬│ótna. By┬│o ch┬│odne i mia┬│o dziwn┬▒ faktur├¬. Pomaca┬│em r├¬k┬▒ i móg┬│bym przysi┬▒c, ┬┐e dotyka┬│em trawy. Przesun┬▒┬│em r├¬k├¬ nieco wy┬┐ej i niespodziewanie dla samego siebie odkry┬│em, ┬┐e dotykam ludzkiej stopy. Wci┬▒gn┬▒┬│em powietrze. Sta┬│em tak przed obrazem nie wiedz┬▒c, czy to sen, czy jawa. Muzyka skrzypiec brzmia┬│a kusz┬▒co, zacz┬▒┬│em rusza├Ž biodrem to w t├¬, to w tamt┬▒. Golas z obrazu spojrza┬│ na mnie i mrugn┬▒┬│ zach├¬caj┬▒co. Ta├▒cz┬▒ce kobiety przytuli┬│y si├¬ i zacz├¬┬│y ca┬│owa├Ž. Nie zastanawiaj┬▒c si├¬ ju┬┐ d┬│u┬┐ej zrzuci┬│em r├¬cznik i wybieg┬│em na ┬│┬▒k├¬.