profil poczta Grupy, Spo┬│eczno┬Â├Ž forum galeria users blogi
Znajdujesz siŕ w Start arrow Blogi arrow Zimowy D┬┐em Poetycki: Damian ┬Žwi┬▒tek
22.11.2017.



blogger » Salon
www » edinburgh.com.pl/blog/Salon

Blog Interaktywnego Salonu Pisz┬▒cych w Szkocji

Zapraszamy do wsp├│lnej zabawy w kreatywne pisanie! Naszym pierwszym projektem by┬│a internetowa powie┬Â├Ž w odcinkach; informacje o kolejnych projektach znajdziecie na blogu. Ch├¬tnych do pisania prosimy o kontakt z ┬úakom┬▒.


Dodane przez: Salon, Komentarzy: 1, 18.12.2013

Autor: Damian ┬Žwi┬▒tek

Kwestionariusz Prousta:

1. G┬│ówna cecha mojego charakteru? Nieszkodliwy b┬│azen
2. Cechy których szukam u m├¬┬┐czyzny? Nie szukam, jak jest tak przyjmuj├¬.
Podziwiam b±d¼ krytykujê.
3. Cechy których szukam u kobiety? Nie szukam, jak jest tak przyjmuj├¬.
Podziwiam b±d¼ krytykujê.
4. Co ceni├¬ najbardziej u przyjació┬│? Bezsap nagazowy i bezkonfliktowo┬Â├Ž poalkoholow┬▒.
5. Moja g┬│ówna wada? Wad nie stwierdzono.
6. Moje ulubione zajêcie? Pisanie i bzykanie.
7. Moje marzenie o szcz├¬┬Âciu? Wanna Morgana.
8. Co wzbudza we mnie obsesyjny lêk? Opadaj±ca klapa w sedesie.
9. Kim lub czym chcia┬│abym by├Ž, gdybym nie by┬│a tym, kim jestem? Cyklonem tropikalnym np. Huraganem Wilm┬▒
10. Kiedy k³amiê, wyd³u¿a mi siê penis.
11. S┬│owa, których nadu┬┐ywam? Kurwa, chuj, fuck, szcz├¬┬Â├Ž bo┬┐e.
12. Ulubieni poeci? Tadeusz Lucyfer Mici├▒ski
13. Ulubieni bohaterowie literaccy? ouis de Pointe du Lac
14. Ulubieni bohaterowie ┬┐ycia codziennego? Kapitan Planeta (jest, bo widzia┬│em go w Lidlu).
15. Ulubiona posta├Ž historyczna? Vlad Drakula, Elizabeth Batory
16. Czego nie cierpiê ponad wszystko? Dwulicowych pizd.
17. Dar natury, który chcia┬│bym posiada├Ž? Patrz punkt 9.
18. Jak chcia┬│bym umrze├Ž? Zlinczowany przez szwadron gospody├▒ wiejskich, po tym jak w haniebny sposób u┬Âmierci┬│em ich ulubionego ksi┬▒┬┐kowego bohatera w ostatnim tomie.
19. Obecny stan mojego umys┬│u? Nie mog├¬ za nim nad┬▒┬┐y├Ž.
20. B┬│├¬dy, które naj┬│atwiej wybaczam? Do dwóch zer po przecinku.

WIERSZE

 

 

Marzec


dzi┬ jeden z tych dni

co ┬Âmierdz├¬ sztormem i mokrym psem


a z nosa kapie fluid

srebrzysta kleista masa

po┬│┬▒czona z charcz┬▒cym brakiem

p┬│ynno┬Âci wymowy


pieprzony zasmarkany marzec

i jego niewydolno┬Â├Ž wiosenna

zaparcie zimowe

gazy i wzdêcia

pó┬│nocnego frontu

atmosferycznego


i tylko pod kocem lody ruszy┬│y

by cho├Ž w czterech ┬Âcianach

poczu├Ž wiosn├¬



*** (a gdy gestem swych warg)


a gdy gestem swych warg

na kolana mnie rzucisz

i sk┬│onisz do bycia besti┬▒

potuln┬▒

co z r├¬ki szeptem karmi├Ž

mo┬┐na


wachlarzem bosych stóp

zahipnotyzowany

uwagê ci ca³± dam

na t┬▒ i inn┬▒ noc


i oddam ci nawet...


wszech┬Âwiat nie jest wci┬▒┬┐ mój

to ju┬┐ który rok z rz├¬du


i we¼ siê cz³owieku nie wkurw



Bo ┬┐y├Ž nawet chwili bez ciebie...


Pomy┬Âla┬│em,

┬┐e mam ochot├¬ odpocz┬▒├Ž.

Zamkn┬▒├Ž si├¬ sam na sam.

Gdzie┬ tam – g┬│├¬boko,

ze sob┬▒ tylko i wy┬│┬▒cznie,

gdzie ciebie nie pozna┬│ nikt.

Jeszcze... Na szcz├¬┬Âcie? O dziwo? –

Nie wiem.


Wyobrazi┬│em te┬┐ sobie,

┬┐e móg┬│bym cho├Ž na chwilk├¬

przesta├Ž o tobie my┬Âle├Ž.

Uciec zmys┬│ami poza twój zapach.

Obej┬Â├Ž ci├¬ dooko┬│a

nie zauwa┬┐aj┬▒c.


Pomy┬Âla┬│em, ┬┐e nie napisz├¬,

┬┐e zmy┬Âl├¬ co┬Â.

Wzrok odwróc├¬, gdy spojrzysz.


Nie chc├¬ ju┬┐ do tego wraca├Ž.




Czêstochowski okultyzm turystyczny


Pami├¬taj aby┬ dzie├▒ ┬Âwi├¬ty ┬Âwi├¬ci┬│! - wyje stary dzwon.

Z wie┬┐y ko┬Âcielnej sp┬│oszy┬│ rozwi┬▒z┬│e ptactwo.


Na gzymsie katedry bia┬│e witra┬┐e lepione przez gruch- gruch.

Gastryczny artyzm analny.


Sko┬Ânookie plemi├¬ obwieszone amuletami fotograficznymi,

odmawia swoje pstryk.


A stonoga pe┬│z┬│a na kolanach,

krwawi┬▒c drogi p┬│atkami piwonii i ró┬┐.


Hosanna! Chaos-anna!

Abba ojcze! Tram, trach!


Fanatyk uszami klaszcze.

Ho┬│d cie┬Âli z Nazaretu sk┬│ada.


Abba ojcze, abba!

A mo┬┐e haba, haba?




Wspó┬│czesne dogmaty kolorowej prasy


Zobaczysz kochany,

spodoba ci si├¬ – mówi┬│a,

wciskaj┬▒c pokryty rumiankowym kremem palec

g³êboko w moj± dupê.


Tak siê koñczy zazwyczaj

jej wieczorna lektura,

tych uzdatniaj┬▒cych zwi┬▒zki porad

z seks rubryk Cosmopolitana.


Analny potencjometr do poprawiania jako┬Âci relacji,

wynaleziony przez szamanów z wy┬┐szych pó┬│ek.




Wiatr


by┬│ taki wiatr

du┬┐o starszy ode mnie


szpetny i z┬│o┬Âliwy

┬┐onglowa┬│ chuderlawym ptactwem

rozbawiony

a gdy oknem wpad┬│

szarpa┬│ za w┬│osy marzenia p┬│osz┬▒c


┬Âmia┬│ si├¬ do ┬│ez

mówi┬▒c ┬┐e nie urosn├¬

i zawsze do piêt bêdê aby


i o ciebie te┬┐ pyta┬│

pyta┬│ dlaczego wysz┬│a┬Â

mi bokiem


i gdzie bym siê nie skry³

tam by┬│ ca┬│ym swym ch┬│odem

czeka┬│

pe┬│en trudnych my┬Âli


wci┬▒┬┐ pyta┬│ czemu nie ufam




Fundamentalny wszczep wy┬Âwi├¬conych fobii


wszyscy mamy krzy┬┐ w g┬│owach

i antysemityzm

wpojony z na pozór niewinn┬▒ ko┬│ysank┬▒


hy┬ hy┬ ┬┐ydowski bany┬Â

warszawski kupiec


nakapa³o na g³owê a dalej ju¿ posz³o

ró┬┐a├▒ce klepa├▒ce

ponure wersy jedynie s┬│usznego kultu


czasy siê zmieniaj±

to i biznes pcha├Ž trzeba

litania do sylikonowych implantów

bogurodzicielki



*** (czas ┬│ga┬│)


czas ┬│ga┬│

twierdzi┬│ ┬┐e go tak wiele

tymczasem stopnia┬│

jak sopel w d┬│oniach dziecka


nawet nie zd┬▒┬┐y┬│em

powiedzie├Ž ┬┐e kocham

i gdyby┬ zosta┬│a...


czas marnia┬│

z ka┬┐dym naszym oddechem

zbyt ma┬│o by wzrok nasyci├Ž

nim znikniesz w welurowej sukience


nawet nie spróbowa┬│em

ci├¬ przekona├Ž

zapyta├Ž o czym my┬Âla┬│a┬ u┬Âmiechaj┬▒c si├¬


a ty tylko

gdy mnie dostrzeg┬│a┬Â

zni┬┐y┬│a┬ g┬│os

w s┬│uchawce on


przy drzwiach

ostatnie poci±gniêcie szmink±


voila!




Gdy coraz bli┬┐ej ziemi


┬Âmier├Ž si├¬ zapowiedzia┬│a

lodowatym dreszczem

zwolnieniem zwieracza odbytu


strach nie pozwoli┬│

umrze├Ž godnie

dopilnowa┬│ tej ostatecznej

kompromitacji


ot taki koniec

zbyt dyskomfortowy

na rachunek sumienia




*** (I tak wróc├¬)

 

I tak wróc├¬.

Ten sam – jak ostatnio.

Zawiniêty we wczorajsz± gazetê.

Drugiej ┬Âwie┬┐o┬Âci.

Truch┬│o,

na ch┬│odnym blacie.


A ty nakryjesz mnie,

jedn┬▒ z tych „ostatnich szans”.


I znów b├¬dzie nam dobrze.