profil poczta Grupy, Spo┬│eczno┬Â├Ž forum galeria users blogi
Znajdujesz siŕ w Start arrow Blogi arrow Zimowy D┬┐em Poetycki: Zuzanna Rybak
26.09.2017.




Dodane przez: Salon, Komentarzy: 1, 19.12.2013

Autorka: Zuzanna Rybak

Kwestionariusz Prousta

1. G┬│ówna cecha mojego charakteru? Le├▒, maruda, chorobliwy domator.
2. Co ceni├¬ najbardziej u przyjació┬│? W┬│a┬Âciwie, to lubi├¬, gdy mnie wielbi┬▒.
3. Moja g┬│ówna wada? Egocentryzm.
4. Moje ulubione zaj├¬cie? Hafciarstwo, gotowanie, czytanie. Lubi├¬ te┬┐ spa├Ž.
5. Moje marzenie o szcz├¬┬Âciu? Du┬┐o herbaty i zapas ciastek z czekolad┬▒
6. Co wzbudza we mnie obsesyjny l├¬k? Przysz┬│o┬Â├Ž.
7. Kim lub czym chcia┬│abym by├Ž, gdybym nie by┬│a tym, kim jestem? Czasami chcia┬│abym by├Ž bakteri┬▒, ewentualnie pierwotniakiem, nie maj┬▒cym
obowi┬▒zków.
8. Kiedy k³amiê? Kiedy muszê.
9. S┬│owa, których nadu┬┐ywam? Aczkolwiek, masakra.
10. Ulubieni poeci? Miron Bia┬│oszewski, Maria Pawlikowska - Jasnorzewska, John Keats
11. Ulubieni bohaterowie literaccy? Werter, Drakula,
12. Ulubiona posta├Ž historyczna? Maria Antonina, Salvador Dali, Elizabeth Batory
13. Czego nie cierpi├¬ ponad wszystko? Chrapania, upa┬│ów.
14. Dar natury, który chcia┬│bym posiada├Ž? Chcia┬│abym lata├Ž, ale po cichu, bez silników.
15. Jak chcia┬│bym umrze├Ž? M┬│odo.
16. Obecny stan mojego umys┬│u? Weltschmerz.

WIERSZE

 

G┬│ód


lubiê swoje ¿ebra nie jem

ju┬┐ od tygodnia

by je policzy├Ž


przyzwyczajenie

g┬│aszcze jogurtowy obojczyk

i znikam


w oczach

bêdê Juli±





Kawa


Poca┬│unek? Tak,

poproszê.

Dziêkujê - dwie ³y¿eczki

br┬▒zowego cukru.

Bez mleka.


Istotnie,

pogoda jest ┬│adna.

Chmurna pianka

wymieszana jednolicie

w ma┬│┬▒ niebiesk┬▒ -


pa├▒sk┬▒ t├¬czówk├¬.


Smaczny

ten dotyk p┬▒sowej porcelany.





Metafora



to tylko

otwarte z┬│amanie nocy

wyzna├▒ poprzecznie pr┬▒┬┐kowanych

uderzaj┬▒cych teraz

na minutê setk± lub

wi├¬cej w┬▒tpliwo┬Âci


a przecie┬┐ mi├¬┬Ânia

nie mo┬┐na z┬│ama├Ž



Na co nie mam ochoty najmniejszej



a gdyby mi kazali

to i ┬┐onglowa├Ž bym musia┬│a?


i prosi├Ž jak piesek

dysz┬▒c z noskiem czerwonym


merdaj±c rzêsami

na kleju


z harmonijk┬▒ - kryz┬▒

bia┬│┬▒ pod brod┬▒


turla├Ž si├¬

jak mi zagraj┬▒




Pierwszy



mieli┬Âmy dzi┬ pierwsz┬▒ burz├¬


niebo ┬Âpiewa┬│o

impresj┬▒

wyczesujemy kud┬│y wspomnie├▒

pl┬▒czemy w warkocze

poca┬│unki



i jakie┬ takie rutynowe

te pierwsze razy

jakie┬ oklepane

wyklepane

po st┬│uczce z rzeczywisto┬Âci┬▒


wychuchane

chowane

po kieszeniach

rêkawach


w lewej komorze serca -

tam dziwno┬Âci



Dziobak


a jak dorosnê

chc├¬ by├Ž dziobakiem;

┬Ârodowisko naturalne:

wanna


wanna to umieralnia

dnia

nerwów powszednich

tych kiedy t³ukê s³oñca

i szklanki


biegam boso po kuchni

i pieprzê to!

pieprzê

a wci┬▒┬┐ nie ma smaku


sens zawsze przychodzi spó┬╝niony

do mnie na herbatê

mija siê z celem

tego szale├▒stwa


cel siê obrazi³ -

wyszed┬│


ja siê pomarszczy³am -

wychodzê


Maruda


a mnie boli brzuch

a mój czajnik jest orkiestr┬▒

miêta jest miêt±

kiedy siê parzy

i ulatuje w przestrze├▒

kosmiczn┬▒


a pomidory nie smakuj┬▒

jak pomidory

o tej porze


tylko tyle z poca┬│unku

do którego chcia┬│am dojrze├Ž

a wci┬▒┬┐ nie mam smaku

i nie pachnê

tob┬▒ i ┬Âwiatem


blednê

ale wiem co robiê


sp┬│ywam do zlewu


utopi³am siê

we wczorajszej kawie





***


taki jest koniec

niemy


spada na g³owê

jak niebo chmurne

pijane


zatrzymanie czasu w d┬│oniach

w jesiennym lesie


i popadanie w zale┬┐no┬Â├Ž


pachnie papierosem


sp┬│ywa wieczorn┬▒ ros┬▒

po butach


wsi┬▒ka w usta



Krótki wiersz o rumie├▒cach

 

nieprzeniknione po┬│acie warg

wewnêtrznej strony

policzków

szczyt jêzyka

i z├¬bów per┬│y

wydobyte z poca┬│unków


nago - niebezpiecznych

jak wiatr

pióra promieni

w twoich w┬│osach


i ewakuacja oczu

w dó┬│

w dó┬│

na ziemiê


spójrz


rozwi±za³ ci siê but


 


Na ziarnku grochu (Maruda cz. II)


jesieniami przejawiam sk┬│onno┬Âci

samobójcze nawet gdy jest

zupe┬│nie nie┬╝le

zupe┬│nie widno

gdy idê ulic±


zwyczajnie


herbata za mocna

a prze┬Âcierad┬│o ┬Âci┬▒gni├¬te

znów uwiera



Powroty


przewlek┬│e zakochanie

w autobusach do domu

w powrotach

do ramion z ramion

miasta – ┬Âwiata



do nie wyra┬┐ania siebie

nikomu ciszy

do bezpomadkowo┬Âci